Dziś zastanawiałam się nad samobójstwem.
Rozważałam, czy warto się zabić, czy nie...
I doszłam do dziwnych wniosków.
Nie zabiję się.
Dlaczego?
Otóż.
Moi rodzice zbyt dużo poświęcili, bym była na świecie.
Za dużo władowali we mnie pieniędzy.
Przyjaciele by cierpieli.
Potem byłyby problemy z pochówkiem
Trafiłabym do piekła.
Bóg by mi nie wybaczył.
Boję się śmierci... mimo iż jej pragnę.
Dlaczego warto się zabić?
Ponieważ człowiek ma święty spokój... ta, wyobrażam sobie ten święty spokój w piekle.
Ostatnio nachodzą mnie właśnie takie dziwne przemyślenia i generalnie rozryczałam się na lekcji fortepianu... masakra... jest ciężko, nie powiem. Ale trzeba się trzymać... po prostu zmuszam się do życia.
Ps. Czy deprim pomógł już komuś? Czy warto se kupić?